
Pamiętam doskonale naszą dzień Naszej sesji z Elizą i Józefem. Była marcowa sobota, wiosna powoli już się zbliżała, a my korzystaliśmy jeszcze z zimowego przywileju zamknięcia się w domu i zrobienia zdjęć w cieple i na kanapie. To była sesja pełna czułości i śmiechu. Atmosfera w trakcie zdjęć panowała taka, jakbyśmy znali się już wcześniej, a nie poznali dopiero przed chwilą po przestąpieniu przeze mnie drzwi ich mieszkania. To niesamowite jak z niektórymi ludźmi łatwo złapać wspólny język i przełamać pierwsze bariery!
O zaletach sesji w domu pisałam Wam już nie raz i mogłabym przekonywać do tego długo i jeszcze raz za każdym razem. Ale dziś po prostu spójrzcie na te zdjęcia i zobaczcie, że naprawdę warto.





























